Powrót do swojego rejonu?

Koniec miesiąca zbliża sie bardzo szybko – zostało ostatnie 24h z małym kawałkiem. Wraz z nim wedle zapewnień mam powrócić na swój rejon. Na nim jest dwa razy wiecej roboty papierkowej/komputerowej niż na innych rejonach. Nie przecze, że inne rejony mają łatwo, bo jest pare specyficznych rzeczy, które utrudniają i wydłużają tam pracę, ktorych nie ma na moim rejonie. Po niedawnej rozmowie z Basią, co jest na stażu, dowiedziałem, że zmienił sie technik. Liczę, że praca będzie z nową osobą dobra, a nawet znakomita. Trzeba być dobrej myśli 🙂 Dziś dzwoniłem do kadr dla pewności do powrotu, lecz pewnego nic nie było. Po przepracowaniu prawie miesiąca gdzie indziej, czuję się trochę jak na wcześniejszych wakacjach. Jak pewnie już pisałem to fajnie by było pozostać i mieć spokój od telefonów interesantów. Z drugiej strony miałbym bliżej po powrocie. A może powinienem zaproponować nowe stanowisko dla mnie? Jako, że na każdym rejonie chcą bym pomagał, to może powinienem być jakimś objazdowym 🙂 i działać niemal jak informatyk w firmie…

Apelacyjny bumerang

Nie ma to jak znów pisać o rozprawie, a raczej przyszłej apelacji. Dziś otrzymałem dwa telefony z sądu. Pierwszy z nich o przeniesieniu terminu na wrzesień, a drugi o anulowaniu przestawienia terminu. Tak więc pozostaje bez zmian – 7 lipiec. Od ostatnich wpisów odnośnie apelacji wiele się nie zmieniło. Dalej myśle o tej apelacji i jej sensu gdy pozwany zapłacił, czyli jakby się zgodził z wyrokiem. Jednak raczej nie pojadę na tą rozprawę, bo w pracy będzie sporo pracy na początu lipca. (Więcej w osobnym wpisie.) Tak więc w głowie już mi się pisze pisemko do sądu wraz z wnioskiem o protokół.

Ponownie na magisterkę?

Gdy rozpoczęłem pracę z trzy lata temu w formie “stałej”, postanowiłem iść na magisterkę. Czemu dopiero teraz? Nie jest to do końca prawdą. Rok po uzyskaniu licencjata, czyli 2004 r. próbowałem już na magisterce dziennej. Pierwszy semestr nie był za trudny, ale problemy zaczeły sie na drugiej. Z jednej strony z mojego powodu, a z drugiej od prowadzących zajęcia. Teraz raczej nie ma sensu wyciągania brudów 😉 Po tych paru latach moja sytuacja finansowa nie jest dramatyczna, jak to bywało wcześniej – od wypłaty do wypłaty. Wprawdzie wiele nie zarabiam i miałem duże plany na ten rok, lecz tak szybko wszystkiego nie zrealizuje. Studiowanie na Informatycje nie jest tanie, szczególnie przy magisterce uzupełniającej zaocznej, bo wynosi 1800zł. Czasu jeszcze jest do ostatecznej decyzji zostało – wrzesień. Tym razem myśle nad inną specjalizacją. Poprzednio wybrałem bardzo oblegane sieci komputerowe. Teraz stawiam na dwa działy. W jednym z nich jest mój dawny promotor od licencjata: dr Mariusz Boryczka. W drugiej specjalizacji, w której w zasadzie byłem, to dr Szewc. Temat pracy mgr już miałem wybrany, lecz musiałem zmienić, bo było z innej specjalizacji, a temat był bardzo fajny – coś w stylu: “Reklama na stronach internetowych”.. i coś z prawem. Pewnie gdzieś jeszcze mam ten wykaz…

Jako, że dawno nie było ankiety, zdecydowałem na jej stworzenie 😉

Czy wybrać się na magisterkę na rok akademicki 2009/10?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Apelacja nadchodzi

Niedawno dostałem pisemko z sądu apelacyjnego. Zastanawiam się czy w ogóle sie tam wybrać na rozprawę – stawiennictwo nieobowiązkowe. Z jednej strony chciało by sie iść i wyjaśnić jakby było trzeba. Z drugiej natomiast trzeba by brać wolne. Pytaniem może być też fakt, że Pozwany zapłacił tyle ile zostało zasądzone. Czy wtedy apelacja jest sensowna? A może to jest wymóg? jakby wymóg to trochę dziwne byłoby to. Przecież płaci się to po uprawomocnieniu.Strona pozwana pewnie pomyliła sprawy mając wyrok uprawomocniony, ale drugi. Natomiast jak już pisałem na blogu – Pozwany ociągał się z zapłatą i musiałem komornika wzywać. Zapłacili pewnie dlatego, bo inaczej by komornik im konto zablokował. Czekam na opinię siostry czy powinienem właśnie o tym napisać przed samą rozprawą, a także czy pojechać. Napewno lepiej to będzie wyglądało jak będę osobiście. Jest jeszcze trochę czasu, więc zobaczymy….

Pierwsze większe wydatki

Ostatnimi czasy piszę o wielu rzeczach z parodniowymi opóźnieniami. Lecz tym razem z wyprzedzeniem. Pierwszym większym wydatkiem tym roku będzie zakup nowych okularów. 4-5 lat temu wydane zostało na nie ponad 1200zł. Tym razem cena jest podobna, lub nieco wyższa. Łączna cena wyjdzie taniej, bo z firmy dołożą do nich do 150zł. W zasadzie kupić miałem już rok temu, lecz funduszy nie było. Teraz trochę mam odłożone… także na inny cel, co już z 2 mies. temu wspominałem – zakup nowej stacjonarki. Oczy ważniejsze.